Category Archives: Trip to PEI

Bike solo trip to Prince Edward Island

Day 4: Trois-Pistoles to Annie Campsite

08.08.2017

I started my day before a sunrise…8 C degree made the sleep impossible…going out of the tent even worst idea. What did I do? I found a nice warm corner at a campsite washroom 🙂 and spent there more than one hour searching for a place to stay over the next night. I was so scared of spending another cold night in a tent! Definitely being cold and tired caused foggy thinking. The sun came up…I had a nice, hot breakfast and coffee…day started looking better 🙂 This day  I saw for the first time what biking on the busy highway means. Despite wide shoulder, it was dangerous because of crazy truckers, not paying attention to the number of bikers killed each day 😛  The only once I wear my helmet! 🙂 I got rid of the highway I took a risk going to Bric National Park. I love these moments…when I am biking..reaching a corner or hill and..this breathtaking view appears in a front of me…this is the essence of bike touring or traveling overall. I said..took a risk…because the google map shows a tiny road in the park…but who knows what is it..turning back it would take additional time which I didn’t have. Anyway, the view was amazing. I was so happy I went there and explored this place.  Gorgeous beach, covered by huge stones; cottages, and hills…I found this microscopic road in the middle of a forest, thankfully suitable for biking 🙂 Riding was great but slow, so when I got to the paved road I decided to leave the park…yeah not that fast 😉 firstly I had to push my bike up to the crazy steep hill…the steepest I’ve  ever seen 🙂 I was on the way to Rimouski…hungry..angry Anna 😛  I had only one thought in my head: Tim Hortons…food 😉 I like Rimouski. It is a beautiful town with a long bayshore bike path. The sports store – my next point on the list “must visit:) Vacation without shopping?? No way!! 🙂 I had to buy warm clothes to survive Canadian weather! The fastest shopping in my life. Proud of myself and my another shiny idea, I asked a seller for pumping tires…now I know…not everybody knows how to do it! He didn’t have a proper pump, and released all air from the front tire! You don’t want to see my face at that moment, really! I gave him my little pump and he had to fix it! It was already pretty late, but charming weather and landscape…maybe even tailwind so I was pushing forward like a superman on a bike 🙂 I changed preliminary plans and went further to the north..to stay at Annie Campsite…I had to…so nice name 😛 I got there late so almost missed the sunset, unfortunately. The campsite was lovely, many people with children, campers, tents and clean.  After setting a tent and having a quick dinner, I run to the beach…but it was too dark to take a good picture, unfortunately…

Pobudka jeszcze przed wschodem slonca…bo 8C to warunki stanowczo spaniu niesprzyjajace! Wyjscie z namiotu jeszcze gorsze. Cieple schronienie znalazlam w obozowej lazience, gdzie przez okolo godzine wertowalam internet szukajac miejsca na kolejna noca. Przerazalo mnie ponowne spanie w namiocie w tek niskiej temperaturze. Zmeczenie i zimno nie pomogalo myslec trzezwo. Na szczescie, czas plynal, slonce wzeszlo, a ja zjadlam gorace sniadanie, poczulam sie lepiej. Tego oto dnia po raz pierwszy poznalam uroki pedalowania na zatloczonej trasie szybkiego ruchu! To byl pierwszy…i w sumie ostatni dzien kiedy zalozylam kask 😛 Szaloni kierowcy ciezarowek, chyba nie zwracali uwagi na liczbe potraconych rowerzystow w ciagu dnia 😛 Postanowilam uciec z tej trasy, skrecajac do Parku du Bic i podejmujac ryzyko koniecznosci zawrocenia. Na google map znalazlam droge przebiegajaca przez park ale nie mialam pewnosci czy nadaje sie do jazdy i czy w ogole istnieje.  Po prostu uwielbiam te momenty kiedy jade, niczego nie swiadoma, i z za rogu wylania sie przepiekny krajobraz, zapierajacy dech w piersiach. Chyba wlasnie te momenty sa esencja podrozowania, szczegolnie takiego ktore bardzo meczy, jak jazda na rowerze. W jednej chwili wiadomo po co sie to robi i mimo ogromnego zmeczenia, jedzie sie dalej…Park du Bic…przepiekny..plaze pokryte kamsztorami, ogromnymi glazami; domki letniskowe…i gory…zrobily na mnie niesamowite wrazenie! Odnalazlam sciezke widziana na googlach. Na szczescie byla zdatna do jazdy i bardzo przyjemna 🙂 Droga niestety ubywala powowli, wiec gdy dotarlam do pierwszej asfatowej nawierzchni postanowilam wrocic na trase…ale nie nie tak szybko! Najpierw trzeba bylo wepchnac rower pod najbardziej troma gore jaka w zyciu widzialam! Udalo sie! Glodna…majac w glowie jedna mysl: Tim Hortson 😛 ruszylam w strone Rimouski! Od razu polubilam to miasto…nie..nie dlatego, ze maja Tim Hortson 😛 maja tez przepiekna sciezke rowerowa tuz przy wybrzezu i olsniewajace widoki! Moim kolejnym celem na liscie “musze odwiedzic” byl sklep sprtowy! Niezbedne bylo zaopatrzenie sie w cieple ciuchy! Poza tym co to za wakacje bez zakupow 😛 Przy okzaji zapytalam Pana sklepowego czy napompuje mi kola w rowerze….szkoda byloby nie wykorzystac takiej okazji 🙂 Pan niestety..raz, ze nie mial sensownej pompki…dwa, ze z pompowaniem tez bylo nienajlepiej. Posiadal za to duza pewnosc siebie. Zaczal od spuszczenia calego powietrza z przedniego kola! Nawet nie wyobrazacie sobie mojej miny! Dalam mu moja pompke, ktora byla o niebo lepsza od jego, i kazalam pompowac! Czas lecial, a do mojego pola namiotowego bylo jeszcze cale mnstwo kilometrow. Na szczescie zrobilo sie cieplo, a ja pchana przez wiatr pedzilam niczym supermen 😀 Tego dnia zmienilam nieco poczatkowe plany jadac dalej na polnoc Kanaday na Kamping Ani 🙂 Nazwa byla zachecajaca. Dojecham dosc pozno, ale miejsce okazalo sie bardzo sympatyczne podobnie jak ludzie, ktorych tam spotkalam. W ostatnim momencie pobieglam na plaze zobaczyc zachod slonca…ale na ladne zdjecia bylo juz za pozno 😦

 

 

 

 

Short movie from my trip

The only one movie I made on my big trip…after a few tries…I gave up…saving my life…. I need more practice of biking and making movies the same time…otherwise is easy to die under tracks wheels 😛  or maybe I need a better equipment and skills 😛 🙂

Jedyny filmik jaki nakrecilam podczas mojej wprawy…uznalam, ze krecenie filmikow i jazda na rowerze, w moim przypadku nie ida w parza 😛 Nastepnym razem przgotuje lepszy sprzet i popracuje nad technika 🙂

Day 3: Riviere Ouelle to Trois-Pistoles

07.08.2017

The first night in a tent behind me. I figured out…it is not that scary as I thought! 🙂 Morning was sunny and chilly. I cooked oatmeals for a breakfast and brewed coffee using my tiny coffee maker (which works very well). Ready for a bike ride!! I knew that a view on the nearby beach must be amazing…so I took a few photos before started pedaling 🙂 I expected a hot day…heh…I was wrong 😛 After around one hour I reach the coast of St. Laurence river and saw a breathtaking view.  I stopped many times to take a photo and enjoy surroundings.  I was cycling through small towns with colorful houses look like cottages. I met very friendly women who rent one of them for the summer.

I read that in the Riviere de Loop a whale cruise is available. I really wanted to see whales! I checked the time of trips but unfortunately, I had to skip it in order to keep my schedule. I hope I will be able to see whales in the future 😦

Midtime, the weather was changed..was cold and windy.  Riviere de Loop…traffic and shitty roads. My mood switched quickly…what is typical on the road I guess. I was irritated..but TimBits helped very well 😀 Maybe I was just hungry and cold 😛  Sometimes when I am tired I don’t feel hunger at all. I don’t feel like eating or can eat only specific things. It is standard-issue for me while I cycle so long. It can be also a big problem because of the food it is a fuel…no fuel..no energy. It happened to me a few times on this trip 🙂 It is funny to observe this phenomena…when I even walk slower and slower 😉 but after refueling everything is back to normal….almost like a car 😉

I was curious of this town Trois-Pistoles….however, there was nothing interesting or I missed the nice part of this place 😉 I can just imagine that behind some corner I didn’t go is an amazing street, full of small houses and people selling a hand made stuff ;D

Thinking about sunset I decided to stay at a campsite on the beach out of the town. Indeed…sunset which was a very important part of my evening…was beautiful. I didn’t get a spot on the beach as I wanted:( but on the empty huge area instead. I felt a little bit scared therefore I didn’t sleep well.  But the biggest problem was different. The forecast said that temperature drops to 8C during that night! I was not prepared for this! It was August, so I expected…summer! I decided to use emergency foil, wear all my clothes and pray 😛 The beach was very windy so maybe this empty grand was not that bad at all 😀

Pierwsza noc w namiocie juz za mna! Nie bylo tak strasznie jak mi sie wydawalo 😉 Obawialam sie deszczu w nocy, ale na szczescie nie padalo. Poranek byl chlodny, ale bardzo sloneczny.  Na siadanie przygotowalam owsianke z orzechami oraz kawe zaparzona w moim mini-ekspresiku, ktory swoja droga swietnie sie sprawdzil 🙂 Wiedzialam, ze widok na plazy musi byc przepiekny.  Spakowalam wszystko…a musze przyznac, ze to jest nieco roboty 🙂 i zanim zaczelam pedalowac, zrobilam kilka zdjec przy wschodzie slonca. Po okolo godzinie jazdy dotarlam do wybrzeza rzeki Sw. Wawrzynca. Widok byl powalajacy. Jechalam, zatrzymujac sie co chwila, a to zrobic zdjecie, a to delektowac sie widokiem 🙂 Okolica byla cudowna. Dookola male, kolorowe, bardzo zadbane domki, mysle, ze w wiekszosci letnie.  Rozmawialam z przmila kobieta, wynajmujaca jeden z nich na cale lato.

Jeszcze przed podroza czytalam, ze w porcie Riviere de Loop organizowane sa wycieczki statkiem aby obserwowac wieloryby! Sprawdzilam godziny i czas wyprawy i niestety, chcac trzymac sie harmonogramu, nie moglam poplynac 😦 Mam jednak nadzieje, ze jeszcze zobacze wieloryba! 🙂

Poranek byl sloneczny i cieply…myslalam, ze dzien bedzie upalny. Nic bardziej mylnego! Z godziny na godzine bylo coraz bardziej zimno i wietrznie. Rozdrazniona dotarlam do Riviere de Loop, a tam korki i koszmarna jakosc drog. Humor szybko poprawily mi TimBits, czyli takie takie mini paczusie sprzedawane w kanadyjskiej sieciowkowej kawiarni Timm Hortsons. Mozliwe, ze irytacja i gorszy nastroj wynikaly z…glodu. To typowe, ze przy tak duzym wysilku fizycznym nie czuje, ze jestem glodna. Zazwyczaj nie mam nawet ochoty jesc i moge jesc tylko jakies specyficzne rzeczy, na ktore w danym momencie mam ochote. Moze to byc problem, szczegolnie gdy nie zwracam na to uwagi, bo jedzenie jest paliwem…nie ma paliwa… nie ma energii…nie ma jazdy. Zdarzylo sie kilka razy 🙂 Zabawne jest obserwowac jak wieczorem…chodze wolniej i wolniej…percpcja…prawie zadna… a po posilku nagle przyspieszam i wszystko wraca do normy…prawie jak auto 😉

Ciekawa bylam tego miasta Trois-Pistoles…jednak nie zobaczylam tam zupelnie nic ciekawego. No chyba, ze przeczoczylam jakis zakret, za ktorym byla mala uliczka z piekna architektura i sprzedawcami z recznie wyrabianymi drobiazgami…ale watpie 😉

Na noc postanowilam zatrzymac sie za miastem na kepingu na plazy. Mialam nadzieje, na piekny zachod slonca, ktory oczywiscie byl przecudowny. Nie dostalam niestety miejsca na samej plazy, ale na zupelnie putym, ogromnym terenie przez co noc nie byla juz taka spokojna jak poprzednia. Jednak to nie bylo moje najwieksze zmartwienie tego dnia…prognoza pogody zapowiedziala 8C tej nocy! Na to nie bylam przygotowana! W koncu to polowa sierpnia wiec powinno byc w miare cieplo. Zalozylam na siebie wszytkie ubrania jakie mialam, lacznie z kurtka, a spiwor przykrylam folia NRC, majac nadzieje na przetrwanie 😀 Na plazy bylo bardzo wietrznie, wiec przstalam zalowac 😛

 

 

Day 2: Quebec City to Riviere-Oulle…by bike!

06.08.2017 Sunday

My first fully biking day 😀 Of course…it was raining! I woke up very early, repacked panniers (in order to get a better balance) and started biking 🙂  I had a great opportunity to see Quebec City. For sure I will visit this place once again as I didn’t have time to enjoy its beauty. I am dreaming to see the IceHotel which is built every winter! However, I was able a taste of these crazy steep hills there, thankfully I was going downhill 😉

This slideshow requires JavaScript.

I took a ferry to cross St Lawrance River and get to the east coast of Quebec. I found there, a few km’s long, enjoyable bike path…and started cycling…and stopping every kilometer to take off the next layer of my clothes 😛 Right away I saw gorgeous landscape emerging on the horizon. I was enchanted of this view. For the first time, I have understood the beauty of Quebec Province! It was the beginning of understandability. I think I even saw the Montmorency Waterfall on the horizon which is highest than Niagara Fall! It was an easy day for biking as I got a very heavy tail wind. Strong enough to pick my hat up and drop to the river 🙂 It was the first thing I lost…but the list of lost stuff is much much longer,  I will present it in the separate post 😉 This day was very stressful, alone on the road on fully loaded bike and staying on a campsite in a small tent only with my mind which usually creates a tonne of strange thought and scenarios after watching all of this ghost movies and horrors 😉 I can say, this kind of stress was a totally new experience for me.  I am very familiar with pre-exam stress but pre-vacation one…seems to be different. The cycling was really pleasant,  I was pedaling even 40 km/h…Somehow I was not aware that the wind pushes me so much. I was thinking…oh I am a so good cyclist… but the phenomena was explained when I changed the direction while I was going to the campsite and speed dropped to 10 km/h 😛 I decided to stay overnight at Riviere-Ouelle Campground, which proved to be really nice. They have a bike discount which is rare. I have to mention that campsites in Canda are really expensive. Usually, I had to pay the same rate as big campers, unfortunately 😦  The campsite was very big with swimming pool and beach where people admire the amazing sunset… I got a cozy spot close to the office that I could feel safe ;P Already on the first day my scheme of the evening action has been established. I set up the tent and had a dinner before a sunset. All my stuff was packed up to the tent or panniers which I usually left attached to the bike (for two reasons: to make thieve’s job harder or in the case of heavy rain in a morning  I was able to pack a tent quickly and start biking). My good organization surprises even me 😉

This slideshow requires JavaScript.

Pierwszy dzien na w pelni obladowanym rowerze 🙂 Oczywiscie! Deszcz! Deszczu obawialam sie najbardziej….ale jak to mowia…do wszystkiego mozna przywyknac 😉 Obudzilam sie wczesnie rano, przepakowalam paniery (na poczatku nie pamiatalam, ze powinny wazyc tyle samo 😉 ) i ruszylam w droge. Qebec City okazalo sie przepieknym miastem i na pewno tam wroce, zeby odkryc wszystkie malenkie uliczki oraz lodowy hotel budowany kazdej zimy o czym marze od zeszlego roku 🙂  Rzeke Swietego Wawrzynca przekroczylam malym promem wyposazonym w stojaki rowerowe. Na drugim brzegu znalazlam dogodna sciezke rowerowa i ruszylam na przod…co chwila zatrzymujac sie zeby zdjac kolejna warstwe ubran 😉 Juz po chwili na choryzoncie ukazaly sie kebeckie gory, niesamowity widok. Mysle, ze nawet daleko na horyzoncie widzialam Wodospad Monmorency, ktory jest wyzszy od Wodospadu Niagara. Wlasnie w tym momencie zrozumialam dlczego wszyscy twierdza, ze Quebec jest taki piekny. Trudno to pojac mieszkajac w Gtineau, ktore jest malym i raczej nieurokliwym miasteczkiem. Caly dzien byl niezwykle przyjemny, pedalowalam wzdloz rzeki, a majac tylni wiatr pedzilam czasem nawet 40 km/h 🙂 Nie czulam tego wiatru, myslac, ze jestem taka dobra w tym pedalowaniu 😉 Wieczoram podazajac juz na pole namiotowe musialam zmienic kieruenk jazdy…wtedy moja predkosc spadla do 10 km/h…wiec juz wszystko bylo jasne 😀 Na noc postanowilam zatrzymac sie na kempingu w Rivierie-Oulle. Okazal sie bardzo przyjemnym miejscem z przpiekna plaza, na ktorej wszyscy zbieraja sie wieczorem, aby wspolnie podziwiac zachod slonca. Byl to jeden w dwoch kempingow w trakcie calej mojej podrozy, ktore posiadaly znizke dla rowerowa. W wiekszosci musialam pacic taka sama stawke jak wielkie kampery, co wydaje mi sie niezrozumiale, szczeglnie, ze kanadyjskie kempingi sa naprawde drogie, a ja mialam jedynie malenki namiot. Obsluga pola byla bardzo mila i przydzilila mi miejsce bliko biura, co bylo super wygodne i moglam czuc sie bezpiecznie 🙂 Juz piwerszego dnia ustalilam caly porzadek dnia, pakowania i rozkladania namiotu. Przed zachodem slonca, bylam juz po kolacji, wszystk bylo wpakowane do namiotu albo do panierow, ktore zastawialam przypiete do roweru: zeby utrudnic ewentualna kradziez lub w razie deszczu moc szybko spakowac namiot i ruszyc rano w droge. Kubek goracej herbaty towarzyszyl mi przy zachodzie slonca. Pozniej jeszcze tylko prysznic i lulu 🙂 Codziennie ten sam schemat co bylo zaskoczeniem nawet dla mnie samej 🙂

Day 1: Going to Quebec City…by train?

05.08.2017 Saturday

All set… It is time to start! I was so nervous. I don’t remember last time I was so stressed out 🙂 There was some problem with panniers attachment to the bike rack. I was afraid that something can break down while I am biking. I should definitely try it a thousand times before the trip.  But I am so spontaneous 😉 In the middle of the June I figured out I want to bike to Prince Edward Island (PEI) alone. Quick decision. Three days later I bought a new bike, light touring bike Trek Crossrip 1. The perfect solution for me. I didn’t want a typical touring bike which is heavy and also very expensive. My bike is light and sporty but the same time equipped with all attachments I need for panniers and bags. 

Initially, I planned 3 to 4 weeks of vacation that I can cycle from Ottawa to PEI, and then to Halifax where I would able to catch a flight back. Unfortunately, because of some complications at my work, I had to change plans. I was not sure if a can go up to two days before I went. So, you can imagine it was a crazy time. Finally, I got 2 weeks of vacation. I was so incredibly happy, especially that I packed panniers one week before, having a hope that my trip still can be done 😛

Only two weeks…the trip from Ottawa to PEI.. impossible, but from Quebec City…that sounded realistic. I spent quite a bit of time doing research regarding a bike transportation in Canada. I have been already known …it is not so easy thing. Why? Probably because of a car is the most popular conveyance in Canada.  There are intercity buses and trains but there are expensive and if you want to bring your bike, usually you have to pack it into a cardboard box. I find it is inconvenient for me, especially when I carry panniers and other heavy stuff.  I figured out that during the summer time, there are some trains equipped with bike racks 🙂 It was a good choice. There is only one per week going on the route Ottawa-Quebec City, but it matched perfectly to my plan. That was my first experience with Canadian train and I have to say very positive one. At the train station, my bike and pannier were checked in similar like at the airport way. The train was clean and comfortable. The trip took over six hours and I was terribly bored 😉

20170805_122734

When I got o Quebec City I was…hungry and still stressed out. I decided to have a nice dinner in an Italian restaurant…I had delicious chicken with mushroom sauce…mniam..and after that, I went to University du Laval where I booked a room. It was already very late. I took me around one hour to get there. I didn’t expect it is so far. The room I got was not bad, pretty old building but acceptably clean. Thankfully equipped with elevator 🙂 It was important! In the first day I realized how heavy is my bike and how difficult handelling can be! 🙂

Wszystko gotowe! Czas ruszac w droge! Nie pamietam kiedy ostatnio bylam tak zestresowana, chyba nawet wyjazd do Kanady nie byl tak stresujacym wydarzeniem 🙂 Rano, gdy zakladalm paniery na rower okazalo sie, ze hmm nie pasuja do bagaznika? Powinnam byla to sprawdzin milion razy wczesnej! Ale..ta moja spontanicznosc. Zacznijmy od prawie poczatku. W polowie czerwca, zdecydowalam, ze chce jechac sama, rowerem na Wyspe Ksiecia Edwarda. Trzy dni pozniej kupilam rower, lekki rower touringowy, Trek Crossrip 1. Nie bylo latwo znalezc taki typ roweru, ale to byl najlepszy wybor. Nie chcialam typowego roweru touringowego, ktory jest ciezki i drogi. Chcialam moc cieszyc sie szybkoscia i lekkoscia jazdy, oczywiscie po odpieciu calego sprzetu, ale ktory posiada wszystkie niezbedne zaczepy do panierow i bagazy.

Poczatkowo planowalam 3-4 tygodniowe wakacje i podroz z Ottawy do Wyspy Ksiecia Edwarda, a potem do Halifax gdzie mialam zlapac samolot do domu. Niestety, przez pewne komplikacje w pracy, dostalam tylko 2 tygodnie urlop i do samego konca nie bylam pewna czy w ogole pojade. Dopiero dwa dni przed podroza mialam pewnosc. Moje paniery spakowalam juz tydzien wczesniej, caly czas majac nadzieje 😉 Udalo sie…ale 2 tygodnie? to niemozliwe, biorac pod uwage, ze pogoda moze byc bardzo zla i nie bede mogla pedalowac.

Postanowilam skrocic moj plan i wystartowac z Quebec City. Dzieki temu oszczedzilam 4 dni drogi, ktora i tak wydawala mi sie malo ciekawa. Super, ale jak dostac sie do Quebec City z rowerem? W Posce wszystko wydaje sie latwiejsze. W Kanadzie komunikacja miedzymiastowa oparta jest glownie na samochodach. Oczywiscie sa autobusy i pociagi..samoloty, ale przewiezienie roweru najczesciej laczy sie z jego spakowaniem w pudelko – ostatnia rzecz na jaka mialam ochote, szczegolnie bedac samemu z calym tym sprzetem. Szczesliwie znalazalm jeden, sobotni pociag wyposazony w stojaki rowerowe (ale nikt trgo nie gwarantuje ;)), ktory dodatkowo swietnie wpasowal sie w moj grafik. To bylo moje pierwsze spotkanie z kanadyjskim pociagiem i musze przyznac bardzo pozytwne, czego nie moge powiedziec o kanadyskich autobusach – koszmar 😉 Rower i bagaze nadalam na tzw check-in zupelnie jak na lotnisku, co bylo bardz wygodne. Cala podroz zajela ponad 6 godzin i bylam koszmarnie znudzona, nie mogac wysiedziec w miejscu.

Po dotarciu do Quebec City bylam…glodna 🙂 Postanowialm pojsc na dobra kolacje, nabrac kalorii przed kolejnymi ciezkimi dniami 🙂 Do dzis pamietam smak grzybowego sosu i kurczaka…pozniej juz tylko ryz i tunczyk 😛

Nocleg zarezerowalam w akademiku w jedym z tamtejszych uniwersytetow (University du Laval). Nie sadzilam, ze dojazd zajmie mi godzine, wiec na miejsce dotarlam okolo polnocy. Budynek wygladem przypominal lata 60, ale na szczesice byl wzglenie czysty no wypozazony nieoceniona winda. Tak, pierszwego dnia zdalam sobie sprawe jak ciezki jest moj rower, szczegolnie po tym jak kilka razy upadl 😛

 

 

 

 

Bike trip to Prince Edward Island

I had a small dream. I wanted to see Anne’s of Green Gables House located in Prince Edward Island..oh and red sand beaches! I spent 17 days of biking! 1656 km including 1190 km of biking solo up to Pictou, where I met my friend Adam (everydayadam.ca). We explored the Prince Edward Island together as well as Moncton and Hopewell Rocks.I spent over 90 hours on a bike saddle biking across of 5 Canadian provinces. I stayed on 11 different campsites, 3 Airbnb, 1 dormitory and once I stayed at Adam’s friend house.

I am going to present you day by day of my amazing trip!

Mialam takie jedno male marzenie..zobaczyc Dom Ani z Zielonego Wzgorza, usytuowany na Wyspie Ksiecia Edwarda, ooo a takze czerwone plaze! Spedzialam w sumie 17 dni na rowerze. Przejechalam 1656 km, w tym 1190 km  zupelnie sama! Tuz przed wjazdem na wyspe, w Pictou spotkalam przyjaciela, Adama (everydayadam.ca) i razem odkrywalismy uroki wyspy, a pozniej Moncton i okolic.  Na rowerowym siodelku spedzilam ponad 90 h, pzekraczajac granice pieciu kanadyjskich prowincji. Spalam na 11 roznych polach kempingach w jednoosobowym namiocie, trzy razy w pokoju wynajetym przez Airbnb oraz jeden raz w mieszkaniu kolezanki.

Pragne przedstawic Wam dzien po dniu moja niesamowita przygode!