Category Archives: Trip PEI_Day 3

Day 3: Riviere Ouelle to Trois-Pistoles

07.08.2017

The first night in a tent behind me. I figured out…it is not that scary as I thought! 🙂 Morning was sunny and chilly. I cooked oatmeals for a breakfast and brewed coffee using my tiny coffee maker (which works very well). Ready for a bike ride!! I knew that a view on the nearby beach must be amazing…so I took a few photos before started pedaling 🙂 I expected a hot day…heh…I was wrong 😛 After around one hour I reach the coast of St. Laurence river and saw a breathtaking view.  I stopped many times to take a photo and enjoy surroundings.  I was cycling through small towns with colorful houses look like cottages. I met very friendly women who rent one of them for the summer.

I read that in the Riviere de Loop a whale cruise is available. I really wanted to see whales! I checked the time of trips but unfortunately, I had to skip it in order to keep my schedule. I hope I will be able to see whales in the future 😦

Midtime, the weather was changed..was cold and windy.  Riviere de Loop…traffic and shitty roads. My mood switched quickly…what is typical on the road I guess. I was irritated..but TimBits helped very well 😀 Maybe I was just hungry and cold 😛  Sometimes when I am tired I don’t feel hunger at all. I don’t feel like eating or can eat only specific things. It is standard-issue for me while I cycle so long. It can be also a big problem because of the food it is a fuel…no fuel..no energy. It happened to me a few times on this trip 🙂 It is funny to observe this phenomena…when I even walk slower and slower 😉 but after refueling everything is back to normal….almost like a car 😉

I was curious of this town Trois-Pistoles….however, there was nothing interesting or I missed the nice part of this place 😉 I can just imagine that behind some corner I didn’t go is an amazing street, full of small houses and people selling a hand made stuff ;D

Thinking about sunset I decided to stay at a campsite on the beach out of the town. Indeed…sunset which was a very important part of my evening…was beautiful. I didn’t get a spot on the beach as I wanted:( but on the empty huge area instead. I felt a little bit scared therefore I didn’t sleep well.  But the biggest problem was different. The forecast said that temperature drops to 8C during that night! I was not prepared for this! It was August, so I expected…summer! I decided to use emergency foil, wear all my clothes and pray 😛 The beach was very windy so maybe this empty grand was not that bad at all 😀

Pierwsza noc w namiocie juz za mna! Nie bylo tak strasznie jak mi sie wydawalo 😉 Obawialam sie deszczu w nocy, ale na szczescie nie padalo. Poranek byl chlodny, ale bardzo sloneczny.  Na siadanie przygotowalam owsianke z orzechami oraz kawe zaparzona w moim mini-ekspresiku, ktory swoja droga swietnie sie sprawdzil 🙂 Wiedzialam, ze widok na plazy musi byc przepiekny.  Spakowalam wszystko…a musze przyznac, ze to jest nieco roboty 🙂 i zanim zaczelam pedalowac, zrobilam kilka zdjec przy wschodzie slonca. Po okolo godzinie jazdy dotarlam do wybrzeza rzeki Sw. Wawrzynca. Widok byl powalajacy. Jechalam, zatrzymujac sie co chwila, a to zrobic zdjecie, a to delektowac sie widokiem 🙂 Okolica byla cudowna. Dookola male, kolorowe, bardzo zadbane domki, mysle, ze w wiekszosci letnie.  Rozmawialam z przmila kobieta, wynajmujaca jeden z nich na cale lato.

Jeszcze przed podroza czytalam, ze w porcie Riviere de Loop organizowane sa wycieczki statkiem aby obserwowac wieloryby! Sprawdzilam godziny i czas wyprawy i niestety, chcac trzymac sie harmonogramu, nie moglam poplynac 😦 Mam jednak nadzieje, ze jeszcze zobacze wieloryba! 🙂

Poranek byl sloneczny i cieply…myslalam, ze dzien bedzie upalny. Nic bardziej mylnego! Z godziny na godzine bylo coraz bardziej zimno i wietrznie. Rozdrazniona dotarlam do Riviere de Loop, a tam korki i koszmarna jakosc drog. Humor szybko poprawily mi TimBits, czyli takie takie mini paczusie sprzedawane w kanadyjskiej sieciowkowej kawiarni Timm Hortsons. Mozliwe, ze irytacja i gorszy nastroj wynikaly z…glodu. To typowe, ze przy tak duzym wysilku fizycznym nie czuje, ze jestem glodna. Zazwyczaj nie mam nawet ochoty jesc i moge jesc tylko jakies specyficzne rzeczy, na ktore w danym momencie mam ochote. Moze to byc problem, szczegolnie gdy nie zwracam na to uwagi, bo jedzenie jest paliwem…nie ma paliwa… nie ma energii…nie ma jazdy. Zdarzylo sie kilka razy 🙂 Zabawne jest obserwowac jak wieczorem…chodze wolniej i wolniej…percpcja…prawie zadna… a po posilku nagle przyspieszam i wszystko wraca do normy…prawie jak auto 😉

Ciekawa bylam tego miasta Trois-Pistoles…jednak nie zobaczylam tam zupelnie nic ciekawego. No chyba, ze przeczoczylam jakis zakret, za ktorym byla mala uliczka z piekna architektura i sprzedawcami z recznie wyrabianymi drobiazgami…ale watpie 😉

Na noc postanowilam zatrzymac sie za miastem na kepingu na plazy. Mialam nadzieje, na piekny zachod slonca, ktory oczywiscie byl przecudowny. Nie dostalam niestety miejsca na samej plazy, ale na zupelnie putym, ogromnym terenie przez co noc nie byla juz taka spokojna jak poprzednia. Jednak to nie bylo moje najwieksze zmartwienie tego dnia…prognoza pogody zapowiedziala 8C tej nocy! Na to nie bylam przygotowana! W koncu to polowa sierpnia wiec powinno byc w miare cieplo. Zalozylam na siebie wszytkie ubrania jakie mialam, lacznie z kurtka, a spiwor przykrylam folia NRC, majac nadzieje na przetrwanie 😀 Na plazy bylo bardzo wietrznie, wiec przstalam zalowac 😛