Tag Archives: adventure

Day 4: Trois-Pistoles to Annie Campsite

08.08.2017

I started my day before a sunrise…8 C degree made the sleep impossible…going out of the tent even worst idea. What did I do? I found a nice warm corner at a campsite washroom 🙂 and spent there more than one hour searching for a place to stay over the next night. I was so scared of spending another cold night in a tent! Definitely being cold and tired caused foggy thinking. The sun came up…I had a nice, hot breakfast and coffee…day started looking better 🙂 This day  I saw for the first time what biking on the busy highway means. Despite wide shoulder, it was dangerous because of crazy truckers, not paying attention to the number of bikers killed each day 😛  The only once I wear my helmet! 🙂 I got rid of the highway I took a risk going to Bric National Park. I love these moments…when I am biking..reaching a corner or hill and..this breathtaking view appears in a front of me…this is the essence of bike touring or traveling overall. I said..took a risk…because the google map shows a tiny road in the park…but who knows what is it..turning back it would take additional time which I didn’t have. Anyway, the view was amazing. I was so happy I went there and explored this place.  Gorgeous beach, covered by huge stones; cottages, and hills…I found this microscopic road in the middle of a forest, thankfully suitable for biking 🙂 Riding was great but slow, so when I got to the paved road I decided to leave the park…yeah not that fast 😉 firstly I had to push my bike up to the crazy steep hill…the steepest I’ve  ever seen 🙂 I was on the way to Rimouski…hungry..angry Anna 😛  I had only one thought in my head: Tim Hortons…food 😉 I like Rimouski. It is a beautiful town with a long bayshore bike path. The sports store – my next point on the list “must visit:) Vacation without shopping?? No way!! 🙂 I had to buy warm clothes to survive Canadian weather! The fastest shopping in my life. Proud of myself and my another shiny idea, I asked a seller for pumping tires…now I know…not everybody knows how to do it! He didn’t have a proper pump, and released all air from the front tire! You don’t want to see my face at that moment, really! I gave him my little pump and he had to fix it! It was already pretty late, but charming weather and landscape…maybe even tailwind so I was pushing forward like a superman on a bike 🙂 I changed preliminary plans and went further to the north..to stay at Annie Campsite…I had to…so nice name 😛 I got there late so almost missed the sunset, unfortunately. The campsite was lovely, many people with children, campers, tents and clean.  After setting a tent and having a quick dinner, I run to the beach…but it was too dark to take a good picture, unfortunately…

Pobudka jeszcze przed wschodem slonca…bo 8C to warunki stanowczo spaniu niesprzyjajace! Wyjscie z namiotu jeszcze gorsze. Cieple schronienie znalazlam w obozowej lazience, gdzie przez okolo godzine wertowalam internet szukajac miejsca na kolejna noca. Przerazalo mnie ponowne spanie w namiocie w tek niskiej temperaturze. Zmeczenie i zimno nie pomogalo myslec trzezwo. Na szczescie, czas plynal, slonce wzeszlo, a ja zjadlam gorace sniadanie, poczulam sie lepiej. Tego oto dnia po raz pierwszy poznalam uroki pedalowania na zatloczonej trasie szybkiego ruchu! To byl pierwszy…i w sumie ostatni dzien kiedy zalozylam kask 😛 Szaloni kierowcy ciezarowek, chyba nie zwracali uwagi na liczbe potraconych rowerzystow w ciagu dnia 😛 Postanowilam uciec z tej trasy, skrecajac do Parku du Bic i podejmujac ryzyko koniecznosci zawrocenia. Na google map znalazlam droge przebiegajaca przez park ale nie mialam pewnosci czy nadaje sie do jazdy i czy w ogole istnieje.  Po prostu uwielbiam te momenty kiedy jade, niczego nie swiadoma, i z za rogu wylania sie przepiekny krajobraz, zapierajacy dech w piersiach. Chyba wlasnie te momenty sa esencja podrozowania, szczegolnie takiego ktore bardzo meczy, jak jazda na rowerze. W jednej chwili wiadomo po co sie to robi i mimo ogromnego zmeczenia, jedzie sie dalej…Park du Bic…przepiekny..plaze pokryte kamsztorami, ogromnymi glazami; domki letniskowe…i gory…zrobily na mnie niesamowite wrazenie! Odnalazlam sciezke widziana na googlach. Na szczescie byla zdatna do jazdy i bardzo przyjemna 🙂 Droga niestety ubywala powowli, wiec gdy dotarlam do pierwszej asfatowej nawierzchni postanowilam wrocic na trase…ale nie nie tak szybko! Najpierw trzeba bylo wepchnac rower pod najbardziej troma gore jaka w zyciu widzialam! Udalo sie! Glodna…majac w glowie jedna mysl: Tim Hortson 😛 ruszylam w strone Rimouski! Od razu polubilam to miasto…nie..nie dlatego, ze maja Tim Hortson 😛 maja tez przepiekna sciezke rowerowa tuz przy wybrzezu i olsniewajace widoki! Moim kolejnym celem na liscie “musze odwiedzic” byl sklep sprtowy! Niezbedne bylo zaopatrzenie sie w cieple ciuchy! Poza tym co to za wakacje bez zakupow 😛 Przy okzaji zapytalam Pana sklepowego czy napompuje mi kola w rowerze….szkoda byloby nie wykorzystac takiej okazji 🙂 Pan niestety..raz, ze nie mial sensownej pompki…dwa, ze z pompowaniem tez bylo nienajlepiej. Posiadal za to duza pewnosc siebie. Zaczal od spuszczenia calego powietrza z przedniego kola! Nawet nie wyobrazacie sobie mojej miny! Dalam mu moja pompke, ktora byla o niebo lepsza od jego, i kazalam pompowac! Czas lecial, a do mojego pola namiotowego bylo jeszcze cale mnstwo kilometrow. Na szczescie zrobilo sie cieplo, a ja pchana przez wiatr pedzilam niczym supermen 😀 Tego dnia zmienilam nieco poczatkowe plany jadac dalej na polnoc Kanaday na Kamping Ani 🙂 Nazwa byla zachecajaca. Dojecham dosc pozno, ale miejsce okazalo sie bardzo sympatyczne podobnie jak ludzie, ktorych tam spotkalam. W ostatnim momencie pobieglam na plaze zobaczyc zachod slonca…ale na ladne zdjecia bylo juz za pozno 😦

 

 

 

 

Short movie from my trip

The only one movie I made on my big trip…after a few tries…I gave up…saving my life…. I need more practice of biking and making movies the same time…otherwise is easy to die under tracks wheels 😛  or maybe I need a better equipment and skills 😛 🙂

Jedyny filmik jaki nakrecilam podczas mojej wprawy…uznalam, ze krecenie filmikow i jazda na rowerze, w moim przypadku nie ida w parza 😛 Nastepnym razem przgotuje lepszy sprzet i popracuje nad technika 🙂

Wolf trial in Gatineau Park

04.09.2017

I am lucky living close to Gatineau Park (http://ncc-ccn.gc.ca/places-to-visit/gatineau-park). It is a big advantage of Ottawa or Gatineau in comparison e.g to Toronto  Gatineau Park is a  huge, 361 square km area.  The main entrance is situated around 5 min of walk from my home 🙂 It is a great place for outdoor activities like cycling, hiking, cross-country skiing and many others. Became a home for black bears, white-tailed deer, beavers, wolves and countless kinds of birds like turkey vulture or hawks.  I wish to see a bear…but still nothing 😦 I decided to explore this place more. For instance, during the winter I tried fat biking, the latest novelty in the Park. I hope I will repeat this experience in December! Anyway, the end of the summer seems to be a right time for hiking. Gatineau Park includes many delineated trials both for summer and winter hiking! I choose the Wolf Trial. It is 8.4 km long and loop shaped path located 25 km from my apartment. I got there by my commuter bike (hybrid Giant). I left it safely for a few hours attached to a bike rack at a neighboring beach and started walking. The trial was admirable. Deep green trees and path made from huge stones…were impressive. I met a few people on the way, teenagers, families with a little baby, what surprised me. Two view points worked well as a break and snack time spots. Luckily, it was raining only while I was biking, especially on the way back…hmm it was an actual storm. My hiking shoes became so heavy of water that pedaling was difficult.  The water just poured out when I took them off  🙂 That was fun!

Park Gatineau to ogromny, obejmujacy 361 km kwadratowych teren, a jego glowne wejscie usytuowane jest cale 5 min od mojego domu! Niewatpliewie stanowi on dom dla wielu zwierzat jak czarnych niedzwiedzi, wilkow, bobrow, a takze niezliczonej liczby ptakow. Zdarza sie, ze niedzwiadki wychodza z lasu i pojawiaja sie w okolicy gdzie mieszkam, ale jeszcze zadnego nie spotkalam. Park Gaineau to miejsce z wytyczonymi sciezkami do pieszych wedrowek zarowno zima jak i latem. Przygototwywane sa sciezki do nart biegowych, a w ostatnich latach popularnoscia cieszy sie kolarstwo gorskie i tzw. fat biking, ktorego probowalam zeszlej zimy. Wrzesien wydaje sie idealnym czasem na piesze wedrowki dlatego wybralam jeden z dostepnych szlakow, Wolf Trial. Jest to 8,5 km sciezka w ksztalcie  petli, polozona 25 km od mojego domu. Zadna komunikacja komunikajca miejska tam nie dociera, a ja nie posiadam jeszcza auta. Zabralam wiec na przejazdzke moj rower miejski (Giant hybrid). Powinnam wspomniec, ze przy kazdym szlaku znajduje sie parking samochodowy, a przy Wolf Trial byl nawet stojak rowerowy nalezacy do pobliskiej plazy (a przy kazdej plazy sa prysznice i toalety…). Przypielam rower do stojaka i zaczelam wedrowke. Po drodze spotkalam kilka osob, nastolatki i rodziny z dziecmi, a nawet z niemowlakiem w nosidelku co mnie zaskoszylo. Szlak byl urokliwy, soczyste kolory drzew i roslin oraz kamieniste podloze, czasem przypominajace Goloborze Swietokrzyskie. Dwa punkty widokowe stanowily swietne miejsce na odpoczynek i przekaske. Szczesliwie deszcz padl tylko w czasie jazdy na rowerze…szczegolnie w drodze powrotnej. Moje buty wspinaczkowe byly tak nasiakniete woda, ze ciezko bylo pedalowac. Nigdy w zyciu nie mialam tak przemoczonych butow…ale I tak bylo super!

Day 3: Riviere Ouelle to Trois-Pistoles

07.08.2017

The first night in a tent behind me. I figured out…it is not that scary as I thought! 🙂 Morning was sunny and chilly. I cooked oatmeals for a breakfast and brewed coffee using my tiny coffee maker (which works very well). Ready for a bike ride!! I knew that a view on the nearby beach must be amazing…so I took a few photos before started pedaling 🙂 I expected a hot day…heh…I was wrong 😛 After around one hour I reach the coast of St. Laurence river and saw a breathtaking view.  I stopped many times to take a photo and enjoy surroundings.  I was cycling through small towns with colorful houses look like cottages. I met very friendly women who rent one of them for the summer.

I read that in the Riviere de Loop a whale cruise is available. I really wanted to see whales! I checked the time of trips but unfortunately, I had to skip it in order to keep my schedule. I hope I will be able to see whales in the future 😦

Midtime, the weather was changed..was cold and windy.  Riviere de Loop…traffic and shitty roads. My mood switched quickly…what is typical on the road I guess. I was irritated..but TimBits helped very well 😀 Maybe I was just hungry and cold 😛  Sometimes when I am tired I don’t feel hunger at all. I don’t feel like eating or can eat only specific things. It is standard-issue for me while I cycle so long. It can be also a big problem because of the food it is a fuel…no fuel..no energy. It happened to me a few times on this trip 🙂 It is funny to observe this phenomena…when I even walk slower and slower 😉 but after refueling everything is back to normal….almost like a car 😉

I was curious of this town Trois-Pistoles….however, there was nothing interesting or I missed the nice part of this place 😉 I can just imagine that behind some corner I didn’t go is an amazing street, full of small houses and people selling a hand made stuff ;D

Thinking about sunset I decided to stay at a campsite on the beach out of the town. Indeed…sunset which was a very important part of my evening…was beautiful. I didn’t get a spot on the beach as I wanted:( but on the empty huge area instead. I felt a little bit scared therefore I didn’t sleep well.  But the biggest problem was different. The forecast said that temperature drops to 8C during that night! I was not prepared for this! It was August, so I expected…summer! I decided to use emergency foil, wear all my clothes and pray 😛 The beach was very windy so maybe this empty grand was not that bad at all 😀

Pierwsza noc w namiocie juz za mna! Nie bylo tak strasznie jak mi sie wydawalo 😉 Obawialam sie deszczu w nocy, ale na szczescie nie padalo. Poranek byl chlodny, ale bardzo sloneczny.  Na siadanie przygotowalam owsianke z orzechami oraz kawe zaparzona w moim mini-ekspresiku, ktory swoja droga swietnie sie sprawdzil 🙂 Wiedzialam, ze widok na plazy musi byc przepiekny.  Spakowalam wszystko…a musze przyznac, ze to jest nieco roboty 🙂 i zanim zaczelam pedalowac, zrobilam kilka zdjec przy wschodzie slonca. Po okolo godzinie jazdy dotarlam do wybrzeza rzeki Sw. Wawrzynca. Widok byl powalajacy. Jechalam, zatrzymujac sie co chwila, a to zrobic zdjecie, a to delektowac sie widokiem 🙂 Okolica byla cudowna. Dookola male, kolorowe, bardzo zadbane domki, mysle, ze w wiekszosci letnie.  Rozmawialam z przmila kobieta, wynajmujaca jeden z nich na cale lato.

Jeszcze przed podroza czytalam, ze w porcie Riviere de Loop organizowane sa wycieczki statkiem aby obserwowac wieloryby! Sprawdzilam godziny i czas wyprawy i niestety, chcac trzymac sie harmonogramu, nie moglam poplynac 😦 Mam jednak nadzieje, ze jeszcze zobacze wieloryba! 🙂

Poranek byl sloneczny i cieply…myslalam, ze dzien bedzie upalny. Nic bardziej mylnego! Z godziny na godzine bylo coraz bardziej zimno i wietrznie. Rozdrazniona dotarlam do Riviere de Loop, a tam korki i koszmarna jakosc drog. Humor szybko poprawily mi TimBits, czyli takie takie mini paczusie sprzedawane w kanadyjskiej sieciowkowej kawiarni Timm Hortsons. Mozliwe, ze irytacja i gorszy nastroj wynikaly z…glodu. To typowe, ze przy tak duzym wysilku fizycznym nie czuje, ze jestem glodna. Zazwyczaj nie mam nawet ochoty jesc i moge jesc tylko jakies specyficzne rzeczy, na ktore w danym momencie mam ochote. Moze to byc problem, szczegolnie gdy nie zwracam na to uwagi, bo jedzenie jest paliwem…nie ma paliwa… nie ma energii…nie ma jazdy. Zdarzylo sie kilka razy 🙂 Zabawne jest obserwowac jak wieczorem…chodze wolniej i wolniej…percpcja…prawie zadna… a po posilku nagle przyspieszam i wszystko wraca do normy…prawie jak auto 😉

Ciekawa bylam tego miasta Trois-Pistoles…jednak nie zobaczylam tam zupelnie nic ciekawego. No chyba, ze przeczoczylam jakis zakret, za ktorym byla mala uliczka z piekna architektura i sprzedawcami z recznie wyrabianymi drobiazgami…ale watpie 😉

Na noc postanowilam zatrzymac sie za miastem na kepingu na plazy. Mialam nadzieje, na piekny zachod slonca, ktory oczywiscie byl przecudowny. Nie dostalam niestety miejsca na samej plazy, ale na zupelnie putym, ogromnym terenie przez co noc nie byla juz taka spokojna jak poprzednia. Jednak to nie bylo moje najwieksze zmartwienie tego dnia…prognoza pogody zapowiedziala 8C tej nocy! Na to nie bylam przygotowana! W koncu to polowa sierpnia wiec powinno byc w miare cieplo. Zalozylam na siebie wszytkie ubrania jakie mialam, lacznie z kurtka, a spiwor przykrylam folia NRC, majac nadzieje na przetrwanie 😀 Na plazy bylo bardzo wietrznie, wiec przstalam zalowac 😛